Po prostu odpuść


Bezradniki / czwartek, Marzec 15th, 2018

Ktokolwiek studiuję lub studiował albo miał do czynienia z jakąś formą egzaminu czy ważnego zebrania w pracy, wie co to znaczy stres. Ostatnio tak zawładnął moim życiem, że już nie pamiętam do końca jak jest bez niego. Więc próbuję. 

Przebrana w kolorowy dresik, biorę wdech i rozluźniam permanentnie spięte mięśnie.

Jestem perfekcjonistką.

Wypracowałam poranne rytuały, powpisywałam terminy do kalendarza i poukładałam wszystkie rzeczy na półkach. Wszystko super. I nie, nie zaprzeczam swojej poprzedniej tezie — porządek porządkuje i pomaga. Co z tego, jak w głowie ciągle biegnę, wokół hałas i mnóstwo spraw.

Jestem filozofką. Dużo myślę. A może powinnam powiedzieć — rozkminiam. Zastanawiam się, rozważam.

Czasem błahostki, czasem naprawdę poważne sprawy dotyczące mnie, czy innych ludzi. Kiedy pytam się kogoś o czym myśli, a on odpowiada „o niczym”, jestem w szoku. Ja ciągle o czymś myślę. I uważam, że to całkiem fajne, ale mam skłonność do PRZEmyślenia. Angielski lepiej to oddaje — overthinking. Czyli myślisz już tak dużo, zapędzasz się jak biegający w kółko chomik, ale nic z tych myśli nie wynika.

Więc kiedy już łapię się na tym, że za bardzo się nakręcam (moment świadomości jest najtrudniejszy do uchwycenia, a może najtrudniejszy do zmiany…) mówię — ODPUŚĆ. Po prostu przestań. Można włączyć muzykę, poruszać się, wywietrzyć pokój, zaparzyć herbatę i położyć plasterki ogórka na oczach. Pewnie, można. To też pomoże. Ale najważniejsze odpuszczanie jest w głowie.

Pani i latające ptaki

Zbawienne zawsze są słowa mojej babci — nigdy jeszcze nie było, żeby jakoś nie było. To moje motto. Błahe, naiwne, ale prawdziwe. Po prostu wszystko będzie dobrze. Tak, witajcie ponownie w moim tęczowym świecie jednorożców i śpiewających kwiatów. Rozgośćcie się.

Wszystko będzie dobrze, jak przestaniesz to rozkminiać. Życie samo się ułoży. A to czy będziesz się tym zamartwiać, czy nie, tego nie zmieni. Więc, zamiast tracić energię na siedzenie i wałkowanie tych samych myśli jak w maglu, idź na spacer, albo pojedź gdzieś jeśli potrzebujesz dystansu.

Jakie to jest zabawne, kiedy udzielamy innym rad, a sami mamy problem, żeby się do nich zastosować. Ale ja się ciągle uczę. Trwam w ciągłym procesie odpuszczania. Muszę rozkminić kim jestem i na czym mi w życiu zależy. Po co zatruwać sobie głowę kolejnym zdanym czy niezdanym egzaminem, bezczelna perfekcjonistko?

Chaotyczna analityczka. Tak, analizuje, wkładam małe szufladki do większych szuflad i tak ciągle. Porządek musi być. Musi być czyściutko. Moje myśli, słowa, pragnienia muszą być skatalogowane jak książki na półkach biblioteki.

Można oszaleć.

Z drugiej strony czasem chciałabym wejść i wszystko rozwalić. Wtedy z kolei trudno będzie się w tym odnaleźć. Żadna skrajność nie jest dobra, trzeba szukać równowagi. Trzeba odpuścić.

Przy okazji jednej ze „służbowych”, teatralnych podróży natknęłam się na bardzo sensowne zdanie w spektaklu dla dzieci. „Unoszę się na powierzchni tylko wtedy, kiedy jestem rozluźniona. Kiedy walczę — tonę”. Jasne, dotyczyło to umiejętności pływania, której szczerze mówiąc nigdy nie opanowałam.

Może dlatego właśnie, że zawsze strasznie się spinałam, przez co nie mogłam utrzymać się w wodzie. Ale jako 20-latka pośród 10-latków na widowni spojrzałam na to swoim rozkminowym okiem. Walka z wodą, to walka z życiem. Ciągłe spinanie i robienie wszystkiego koniecznie tak jak chcemy i jak sobie wymyśliliśmy.

Musi być idealnie.

Przepłynąć dwa baseny koniecznie w najlepszym stylu. Ale woda wie lepiej co robić z naszym ciałem. Musimy zaufać, wtedy nas poprowadzi i zrobimy nawet trzy. Tak samo w życiu. Kiedy odpuścimy utrzymamy się na jego powierzchni.

I możemy czytać wielkie artykuły, poradniki, oglądać reklamy jak ogarnąć swój czas i swoje życie. I super, dbajmy o to, ale odpuśćmy czasem, dobra?

Wolność to sposób myślenia