Nie zniechęcaj się, czyli jak ujarzmić chochlika


Bezradniki / środa, Kwiecień 11th, 2018

Wystarczyło tylko, żeby słońce trochę bardziej przygrzało i już zaczęłam odnajdywać milion powodów, by nie siedzieć w domu, a całą swoją wiosenną energię spożytkować na dworze. Po całkiem długiej przerwie zdecydowałam się odkurzyć kartonik z taśmą (nie linką!) i ruszyłam do parku połazić trochę między drzewami.

A nawet jeśli nie połazić, to złapać równowagę i popróbować. Co by trzymać rękę na social-mediowym pulsie, porobiłam trochę zdjęć, żeby podzielić się zajawką. No i za tymi właśnie zdjęciami, kryję się, nie tak bardzo atrakcyjna medialnie historia.

Mimo wszystko, chcę poruszyć ten temat.

Wiadomo, że zdjęciami kreujemy naszą rzeczywistość.

Sama tak robię i nie uważam, że to jakieś gigantyczne zakłamanie. Jest to, bądź co bądź, odbicie przeżywanych przez nas chwil. Generalnie tych pozytywnych. I super. Ze swojego doświadczenia wiem niestety, że to łatwa droga do porównywania i zazdrości. I chociaż, wiem, że moje życie (i innych ludzi też) to nie tylko te uśmiechnięte chwile z przefiltrowanych zdjęć, to jednak oko daje się oszukać.

#alwayssmiling

To jeden z hashtagów spod sobotniego zdjęcia. No fakt, uśmiecham się. Po powrocie też się uśmiechałam, bo naprawdę miło spędziłam czas i cieszyłam się z powrotu do slacka. Stąd to moje optymistyczne zawołanie, żeby się uśmiechać, bo świat jest przecież taki piękny.

Jednak wcześniej — nie mogłam znaleźć odpowiedniego miejsca, to drzewo jest za grube, a to z kolei za cienkie, słońce zachodzi i zaraz będzie ciemno (kto z kumatych ten wie, że ma się zamknąć). Torba już mnie ciąży, a jeszcze nie pamiętam dokładnie, jak tą całą taśmę się rozkłada.

No i w ogóle wszystko bez sensu.

Przewracam oczami, mruczę coś pod nosem i z kilometra widać, że mam focha, tylko nie wiadomo na co. Psuję atmosferę. I możecie pomyśleć, że teraz napiszę: odpuść, przestań, wyluzuj. No tak, wyluzuj, ale NIE ODPUSZCZAJ!

 

Pokonaj tego złośliwego chochlika zniechęcenia, bo inaczej zatruje on nie tylko twój dzień, ale i innych. Ja prawdziwie zaprzyjaźniłam się z moim chochlikiem, trudno mi puścić jego rękę i sprawić, żeby sobie poszedł. Wszystko musi być perfekcyjnie. A jak już coś staje na drodze, choćby najmniejszego, to odpuszczam, bo inaczej to sobie założyłam, czyli jest źle. Więc to odpuszczanie to jednak nie zawsze. Świadome pokonywanie to prawdziwa szkoła charakteru. Czasem samej mi się udaje, częściej z pomocą kogoś, kto nie ulega tak łatwo moim foszkom, albo kogoś, na kim mi zależy i nie chcę psuć mu humoru, ani dnia.  

Ile rzeczy zrobiłabym, gdybym na wstępie się nie zniechęcała! Uwierzyła w siebie i podchodziła z większym luzem. Teraz, jako początkująca dorosła, jestem bardziej świadoma i łatwiej zmieniać takie zachowanie.

Jednak chochlik nie raz trzyma rękę w mocnym uścisku.

Każda próba pokonania zniechęcenia i marudzenia to droga do sukcesu. Nierzadko okazuję się, że kiedy zmienimy swoje nastawienie, wszystko układa się jeszcze lepiej, niż zakładaliśmy.

Ja w końcu znalazłam idealne dwa drzewa, nad samym stawem, z trawką do rozłożenia koca. Z drobną pomocą rozłożyłam taśmę i wskoczyłam. A może bardziej… postawiłam ostrożnie stopę. Po tak długiej przerwie nie udało mi się przejść całości dystansu i przez większość czasu powtarzałam z uporem te same ruchy, próbując utrzymać pion.

I wcale mnie to nie odpycha.

Przeciwnie — motywuje do dalszego treningu, bez zniechęcania. #alwayssmiling, bo uśmiech to jednak istotny motor naszych działań, który dużo ułatwia. Jak się jednak okazuje, droga do uśmiechu z instagramowego zdjęcia, to nie tak łatwa próba pokonania własnej gnuśności. I to sama, niefiltrowana prawda.

 

spróbuj jeszcze raz